Fotoksiążka Saal Digital – recenzja

Im jestem starszy, tym częściej, jednak z należytą ostrożnością korzystam z wszelkiego rodzaju promocji. Zanim z jakiejkolwiek korzystam, zastanawiam się co najmniej dwa-trzy razy, analizując korzyści zeń płynących, a decyzje podejmuję w oparciu o ekonomiczny bilans i wewnętrzną intuicję. Pojawiająca się na Facebooku już od lata promocja firmy Saal Digital początkowo nie wzbudziła we mnie żadnego zainteresowania, zwłaszcza że posty fanpage’a Saal Digital wyświetlały się na mojej tablicy już wcześniej za sprawą polubień moich znajomych. Jednak kilkutygodniowa obecność jednego, powtarzającego się posta spowodowała, że ostatecznie zainteresowałem się kampanią prowadzoną przez niemiecką firmę rywalizującą na rynku fotoksiążek i fotoalbumów. Perspektywa przetestowania produktu i uzyskanie dwustuzłotowego rabatu wydała mi się atrakcyjna, zwłaszcza że produkty oferowane przez Saal Digital nie były mi do tej pory znane, a wcześniej z zadowalającym efektem korzystałem z produktów oferowanych przez NajlepszeFoto i nie szukałem na siłę niczego nowego.

Padła decyzja, że przygotuję fotoksiążkę z reportażem z chrzcin małego Edzia. Zdjęcia z uroczystości w kościele i w sali przyjęć aż prosiły się o to, by znaleźć się na druku. A ponieważ nadarzyła się okazja, zdecydowałem się skorzystać z oferty proponowanej przez Saal Digital.
Pierwsze kroki związane z przygotowaniem fotoksiążki nie zdziwiły mnie: ku swojemu niezadowoleniu byłem zmuszony zainstalować program na własnym, mocno obciążonym różnego rodzaju oprogramowaniem, komputerze, a nie ukrywam, że po cichu liczyłem na edycję odbywającą się online z poziomu strony internetowej. Jednak instalacja programu przebiegła szybko, a procesor w wyniku odpalenia aplikacji nie zmęczył się. Wyboru produktu dokonałem dość szybko: zdecydowałem się na kwadrat, ponieważ bardzo cenię sobie ten poręczny format. Zdecydowałem się na format 19x19cm, który cenowo wydał mi się atrakcyjny, a wysokość brzegu nie powinna przysporzyć ułożenia książki na regale. Błyszcząca okładka wydawała mi się rozsądnym wyborem, choć dziś pewnie zdecydowałbym się na inną oprawę.

Przyszedł czas na edycję. Tutaj przyszło mi się dość srodze rozczarować. Producent nie dał możliwości skomponowania stron przy użyciu zewnętrznej aplikacji i wgrania przygotowanego materiału na serwer, choć na stronie internetowej pojawia się informacja, że istnieje możliwość wyeksportowania plików na serwer. Moje wątpliwości zostały rozwiane po kontakcie z infolinią, gdzie uzyskałem informację, że zostaje mi praca w aplikacji SaalDesign. Obsługa aplikacji okazała się dość przyjazna i intuicyjna, a mnogość szablonów pozwala na stworzenie książki według własnych upodobań, praktycznie bez żadnych ograniczeń, jednak konieczność tworzenia na nowo szablonu dla każdej oddzielnej strony wydaje mi się pewnego rodzaju niedogodnością, zwłaszcza w kontekście przygotowania obszerniejszego materiału. Przygotowanie całego designu książki zajęło mi niecałą godzinę. Pozostało zatem zatwierdzenie dokonanych wyborów i dokonanie niezbędnych formalności związanych z zamówieniem produktu. Okazało się, że niezbędnym warunkiem zamówienia produktu jest konieczność posiadania karty kredytowej lub konta PayPal – na szczęście dysponuję oboma instrumentami.

Po wysłaniu zamówienia zostało tylko czekanie na gotowy produkt. I tu niespodzianka: paczka dotarła do mnie w ciągu zaledwie trzech dni, co w kontekście wysyłki z Niemiec jest naprawdę satysfakcjonującym osiągiem. Przyczepić się można do formy opakowania, które sprawia wrażenie mało solidnego i narażającego znajdujący się w środku produkt na zniszczenie. Moja fotoksiążka dotarła jednak w całości.
Gotowa fotoksiążka cieszy oko, zdjęcia zachowują odpowiednią kolorystykę i wyglądają czytelnie. To plus. Oglądając strony w mocnym świetle zauważyłem, że przez papier przebijają delikatnie obrazy znajdujące się na odwrocie, ponieważ sklejone odbitki pozbawione są przekładek. Na minus przypisuję również to, że pierwsza i ostatnia strona połączone są z okładką, w przypadku produktu za 200 złotych takie coś nie powinno mieć w mojej opinii miejsca.

 

Pora na podsumowanie: firma Saal Digital ma szansę na obecność na polskim rynku, jeśli przy zachowaniu obecnej jakości swoich produktów i eliminacji kilku potknięć nieco obniży swoje ceny.

Plusy:
- znakomita jakość zdjęć i odwzorowania kolorów,
- intuicyjna i przyjazna obsługa aplikacji SaalDesign,
- kontakt z infolinią,
- termin realizacji.

Minusy:
- stosunek ceny do jakości,
- brak możliwości przygotowania materiału za pomocą zewnętrznego oprogramowania,
- łączenie pierwszej i ostatniej strony z okładką,
- brak przekładek między odbitkami,
- słabe opakowanie przesyłki